PEĆKA:
wiesz, przynajmniej możesz się wczuć w rolę głównego bohatera :P on też przez pół książki "leżał w malignie" xP
ps: i tak gorzej się czyta "ludzi bezdomnych" xP więc może być gorzej :D
hmmm, postanowiłam w końcu znależć se jakieś zajęcie, hobby, czy jak to inaczej nazwać. Daltego postaram się przynajmniej raz w tygodniu coś naszkicować. Chyba zacznę od:
Wszędzie gdzie nie spojrzeć tam ŚNIEG!!! Ja już nie chcę zimy
Jako że rano świeciło piękne słoneczko, nie wzięłam dziś czapki (a kaptura też nie mam). Wychodząc ze szkoły patrzę, a tu... normalna śnieżna zawieja. Super po prostu Wróciłam do domu cała biała i z mokrymi włosami. Jak dożyję jutra, to będzie cud.
Zdałam sobie sprawę z tego, że ten mój uśmiech nie jest jednak do końca szczery. Tzn nie że jestem fałszywa, czy udaję, ale czegoś mi jednak brakuje... Słoneczna pogoda dobrze na mnie działa i i tak jest już lepiej niż powiedzmy miesiąc temu, ale mimo wszystko, gdy zostaję sama, to ogarnia mnie takie dziwne uczucie. Może to samotność, brak zainteresowania najbliższych... a może po prostu już taka jestem. Gdy nie ma wokół mnie ludzi, to od razu łapie mnie jakaś melancholia czy coś w tym stylu. Ale sama z siebie nie mam sił wyjść do ludzi...
Dobra, ostatnio trochę mnie poniosło. Już mi lepiej Mam ochotę się śmiać i śmiać- już mnie od tego śmiechu twarz boli A tak na serio to słoneczko tak na mnie działa. Wtedy zazwyczaj humor mi dopisuje i w ogóle jest OK
Raz wzloty... raz upadki... U mnie codziennie sę to zmienia. Wystarczy mała głupia rzecz, żebym straciła dobry humor. Ale też do szczęścia mało mi potrzeba:P Ale zazwyczaj rozmyślam nad tym co robię źle... boję się w cokolwiek bardziej zaangarzować, by potem nie cierpieć (dlatego m.in. nie mam chłopaka). Ale nie o miłość tylko chodzi... o przyjażń też... Dziwne uczucie jak ktoś nagle przestaje ci ufać. Zostajesz sama ze sobą, bo i komu w tym wypadku powiesz o własnych problemach? Zaczynam się w tym gubić i mam już tego dość. Chcę być niezależna i nie mieć nikogo na karku, z drugiej strony jednak brakuje mi... nawet nie wiem czego...
Przestaje mnie cieszyć obecność drugiej osoby. Wolę siedzieć sama w domu i zatracać się w świecie marzeń...
Znów mam doła, haha, a jeszcze pół godziny temu byłam prawie, hm...
...radosna?
-
PEĆKA:
Pokaż wszystkie (1) ›